Gdybym był bogaty…

Kiedy wsłuchuję się w swoje otoczenie, dochodzą mnie najróżniejsze głosy, które jednak mówią to samo. Każdy w inne słowa ubiera jedną myśl – o tym czego mu braknie, a najczęściej braknie pieniędzy. Powszechnie uważa się, że największym problemem jest zdobywanie, a w idealnym świecie, również kumulowanie pieniędzy. Jednak kiedy przyjrzeć się ludziom, którzy faktycznie je posiadają, zdaje się, że to właśnie im najwięcej w życiu brakuje. Ponoć królowie mieli na dworach błaznów po to, żeby mieć czym zając myśli. Ludzie ubożsi, czyli znakomita większość z nas, muszą sobie jakoś radzić – sami są sobie błaznami.

Najwspanialsze uczty przeznaczone są dla sytych.

Lidia Jasińska Czytaj dalej Gdybym był bogaty…

Rzeczywista wirtualność

Jak długo trzeba wpatrywać się w ekran komórki czy laptopa, żeby zapomnieć o różnicy pomiędzy rzeczywistością, a wirtualnością? Trzy? Pięć godzin dziennie? Codziennie… Z pewnością każdy zna co najmniej kilka osób, które w rozmowie płynnie przechodzą z tematu świata realnego na temat gier czy filmów, nie widząc między nimi różnicy (dobrze wiemy z kim unikać wdawania się w dyskusje :). Opowiadają o magach i rycerzach tak samo, jak o koledze z pracy. Wirtualni bohaterowie są przecież fascynujący, tajemniczy, zapowiadają przygodę, mają niesamowitą siłę i nadprzyrodzone zdolności. Słowem – są idealni, no… może mają jedną drobną wadę: nie istnieją.

Każdy spożywa swoje życie jak befsztyk: na osobnym talerzu, przy osobnym stoliku.

Witold Gombrowicz Czytaj dalej Rzeczywista wirtualność

Zazdrość – młodsza siostra nienawiści

źródło zdjęcia

Zazdrościć to uznać swoją niższość.

Pliniusz Młodszy

Ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych, którzy zazdroszczą i tych, którym się zazdrości. Pierwsza grupa często nie zdaje sobie sprawy, że skupiając się na czyimś szczęściu, po prostu zapomina o swoim. Wystarczy mądrze dobierać cele życiowe i konsekwentnie do nich dążyć, aby całkowicie uniknąć niszczącego uczucia. Ale czy to rzeczywiście tak proste? Wystarczy mierzyć siły na zamiary, żeby nie czuć tej nienawistnej niesprawiedliwości, że ktoś drugi ma to, czego ja tak bardzo pragnę? Nie zawsze.

Tylko jedna sfera życia wymyka się racjonalnym kalkulacjom – emocje. Czytaj dalej Zazdrość – młodsza siostra nienawiści

Mroczne dusze

źródło grafiki

 

Kilka dni temu zwiedziłam wystawę prac Zdzisława Beksińskiego. To jeden z najznamienitszych polskich artystów, o którym jednak nieczęsto się mówi. Może dlatego, że jego sztuka jest trudna, nacechowana fantastyką, ale nie tą łatwą – akceptowalną fantastyką, lecz tą, która przedstawia  świat bezlitosny, rozpadający się, zły. Jego prace, zarówno obrazy, jak i zdjęcia, pokazują człowieka osamotnionego, walczącego z wielkim światem i oddalonego od Boga o lata świetlne. Czytaj dalej Mroczne dusze

Bezlitosna natura (człowieka)

silent leges inter arma

w czasie wojny milczą prawa

Kiedy człowiek znajduje się w warunkach, w których nieustannie toczy walkę o przetrwanie, ustanowione prawa tracą swoją wyrazistość, aż pozostaje tylko jedno – prawo silniejszego. Im bardziej wzrasta standard życia, a co się z tym wiąże bezpieczeństwo, tym więcej obowiązujących praw, przepisów i nakazów. Ale człowiek skonfrontowany z dziką przyrodą, walczący o przetrwanie to istota inna niż ten żyjący bezpiecznie, chroniony prawami. Kiedy nie ma żadnego nadzoru, żadnego zewnętrznego systemu, pozostaje jedynie ludzka moralność – tylko ona strzeże bram chaosu i bezprawia. Czytaj dalej Bezlitosna natura (człowieka)

W poszukiwaniu straconego dzieciństwa

 

Staraj się zawsze zachować kawał nieba nad swoim życiem

(…)

<<Las już jest czarny, błękitne jeszcze niebo…>>

Niechaj niebo zawsze zostanie dla ciebie błękitne, młody przyjacielu; i nawet w godzinie, która nadchodzi dla mnie teraz, kiedy las jest już czarny, kiedy noc zapada szybko, pocieszysz się jak ja, patrząc w stronę nieba.

M. Proust W stronę Swanna Czytaj dalej W poszukiwaniu straconego dzieciństwa

Nie taki klasyk straszny…?

[źródło powyższego obrazu oraz  lamus-dworski]

Niedawno oglądałam film Hamlet. Pierwsze momenty filmu przedstawiały piękną scenerię, a stroje statystów znamionowały, że jego twórcy poważnie podeszli do tematu, aż tu nagle Mel Gibson! Jako Hamlet! Pierwsza sekunda szoku minęła i faktycznie, był w tych czasach na tyle wziętym aktorem, że zgarnął rolę w filmie Zeffirellego, o którą z pewnością ubiegało się wielu. Nawet włosy miał ciapnięte jasną farbą na znak, jak sądzę, że rzecz dzieje się w Danii. Potem się odezwał. No właśnie… odezwał się i jakoś przeszła mi chęć na Hamleta.  Czytaj dalej Nie taki klasyk straszny…?