Historia jednego jednorożca

Panta rhei kai ouden menei

Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo.

Słynne słowa wypowiedział Heraklit z Efezu. Wszystko wokół nas się zmienia, ale największe i najbardziej spektakularne zmiany dotyczą języka (gwoli uściślenia dodam, że mam na myśli zbór słów i zasad gramatycznych, a nie organ, który sobie od czasu do czasu przygryzamy z łakomstwa, albo z powściąganej złośliwości). Przemieszczenia znaczeń i symboli bywają tak wielkie, że gdyby stanął przed nami nasz pra- pra-dziad, to po kwadransie rozmowy pewnie próbował by nas zabić sądząc, że co drugim zdaniem śmiertelnie go obrażamy.

Jaskrawym przykładem diametralnie zmieniającej się symboliki jest jednorożec. Tak! Tak! Dobrze przeczytaliście: jednorożec. Mityczne stworzenie znane Cywilizacji Doliny Indusu, ale także w starożytnej Grecji i, na upartego, też w Starym Testamencie (choć to otwarte na interpretacje). To fantastyczne stworzenie było przez wieki średniowiecza i renesansu symbolem sił natury i czystości, a na obrazach nawet symbolizowało Chrystusa. W ich towarzystwie portretowano najczęściej kobiety, aby podkreślić ich cnotliwość. Według symboliki bowiem, mogły się do nich zbliżyć tylko dziewice. Róg i łzy jednorożca miały moc oczyszczania wody, odtruwania i leczenia.

Dzisiejszy jednorożec to zupełnie inny osobnik, choć wygląda dość podobnie (teraz to wyłącznie biały koń z rogiem, natomiast w przeszłości miewał kozią bródkę czy lwi ogon). Obecnie jednorożec uznawany jest za symbol wolności seksualnej i dość mgliście, jako znak homoseksualizmu (choć to akurat zależy „gdzie się ucho przyłoży”). Wspomnę jeszcze o Niewidzialnym Różowym Jednorożcu, który jest boginią-satyrą religii. Używana jest do przedrzeźniania „prawdziwych” religii przez co bardziej zgorzkniałych ateistów.

ca. 1602 — The Maiden and the Unicorn by Domenichino — Image by © Alinari Archives/CORBIS

Na trop „afery jednorożcowej” wpadłam oglądając fenomenalny serial Rodzina Borgiów, który gorąco polecam wszystkim! (tu odkryłam Giulię Farnese, która musiała mieć silną obsesje na punkcie rzeczonych stworzeń – widnieje z nimi na KAŻDYM portrecie, który fundowali jej kochankowie). Nie trudno wywnioskować, że mityczne stworzenie zmieniło symbolikę, jaką z sobą niesie o 180 stopni. Dziś to już nie ten sam jednorożec do którego niegdyś tuliły się, mniej lub bardziej, nadobne dziewice.

Wygląda na to, że język jest jak wierny pies – równym krokiem podąża za swoim panem. Odzwierciedla rzeczywistość i nawet, jeśli spóźnia się o kilkaset lat, prędzej czy później dotrze  do celu. Symbole i metafory są woalem okrywającym prawdę, której społeczeństwo nie chce spojrzeć w twarz. W życiu codziennym warto więc przyglądać im się bliżej, są bowiem cieniem narodu, jego niemą spowiedzią.

Zobacz też:

1 czerwca – dzień filozofa

Jedna odpowiedź do “Historia jednego jednorożca”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *