Mordercze ideały

 

Ideały umierają powoli. Znaczniej wolniej niż ludzie. Choć powtarzając słowa Ilji Erynburga:

Miłością nikogo nie można zarazić

można by pomyśleć, że ideały skazane są na samotność, to miłość do nich zaraźliwością zdaje się prześcigać ebolę. 

Niedawno, całkiem przypadkiem, wpadłam na książkę pod tytułem „Dziewczęta z Nowolipek” Poli Gojawiczyńskiej. Choć dla starszych czytelników jest to lektura tak oczywista, że niemal oklepana, dla mnie była nie lada odkryciem.

Książka jest piękna. Ale nie piękna, jak piękne są  książki Nicholasa Sparksa. Jest piękna po polsku, a to znaczy smutna. Nie będę jej streszczać, bo tu przychodzi nam z pomocą lubimyczytac.pl  .

Powieść jest nieco chaotyczna, urywana, tak zapewne, jak czasy, które opisuje. Mimo to, pokazuje nam jak dużo siły potrzeba, żeby obronić w sobie wrażliwość i jak tragiczny jest obraz przegranej w tej walce.

Podejrzewam, że mój smętny wywód nikogo do lektury jeszcze nie zachęcił, ale naprawdę warto. Tragizm upadku tych bohaterek, które w naszych realiach by triumfowały i smutek czasów, wcale nie tak różnych od naszych, osłodzony jest gorącym pragnieniem życia i naiwną namiętnością.

A skoro mowa o smutnej młodości nie pozostaje mi nic innego, tylko przytoczyć Baczyńskiego:

(…) i w czerstwej ciszy poszukam twych spojrzeń.

Patrz… gładzę wiatry po gorących ustach,

zbieram modlitwy drzew rozpierzchłe w trwogach

i kiedy przyjdę do twych stóp o zmroku,

nie pytaj,

po co szedłem taką drogą.

 

Krzysztof Kamil Baczyński (Tędy, przez wzgórza ciszą zarośnięte…)

 

Zobacz też:

Poezja a podróże w czasie

 

 

 

Jedna odpowiedź do “Mordercze ideały”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *