Nic co ludzkie…

Nie ma ponoć ludzi niezastąpionych, choć kiedy przegląda się karty historii można dojść do wniosku, że niektórych rzeczy – ważnych dla ludzkości lub przeciwnie zatrważających czynów, nie mógłby dokonać nikt inny. Podobnie sprawy się mają ze sztuką. Niby każdego można zastąpić, ale poeta obdarzony wielką wrażliwością, albo muzyk o wspaniałym talencie zdarzają się raz na dekady, a czasem nawet stulecia. Dlaczego tak bardzo cenimy dokonania tych, którzy osiągnęli perfekcję w swojej dziedzinie lub nawet odkryli nowe horyzonty?

Od kiedy człowiek stanął na tylnych nogach, nie może wrócić do równowagi.

Stanisław Jerzy Lec

Na każde stanowisko czeka kolejka chętnych. Na upartego można by więc zastąpić Mozarta Beethovenem, Mickiewicza Baczyńskim, Einsteina Hawkingiem czy Stalina Putinem. Ale czy naprawdę taka podmiana może przejść niezauważona? Patrząc na historię i dorobek cywilizacyjny zaryzykuję stwierdzenie, że istnieją ludzie niezastąpieni, co jest szczególnie widoczne w dziedzinie sztuki.

Niektórzy swoim talentem złożyli na kartach historii odręczny podpis niemożliwy do podrobienia, ale czy człowieka jako byt, można zastąpić? Kazuo Ishiguro w książce Nie opuszczaj mnie (zekranizowanej w 2010 roku) podejmuje temat tego co ludzkie i co czyni żywą istotę człowiekiem. Poszukuje odpowiedzi na pytania kim naprawdę jest Człowiek i czy wystarczy przeciwstawny kciuk, aby się można takim mianem określić.

Problemem naszego wieku nie jest bomba atomowa, lecz serce ludzkie.

Albert Einstein

Serce ludzkie od zarania dziejów jest źródłem niepokojów o różnych, czasem tragicznych, skutkach, ale wygląda na to, że ostatnie dekady niosą z sobą nieznaną dotąd apatię. Japończycy skonstruowali robota spełniającego funkcję buddyjskiego mnicha odmawiającego mantry i zdolnego odprawić pogrzeb.

I tu się schody zaczynają, bo jak ocenić czy modlitwa robota jest równie znacząca, co mnicha z krwi i kości? O to trzeba by zapytać Wszechmogącego, a nie od dziś wiadomo, że z Nim dyskurs nie jest łatwy. Również 21 gram ludzkiej duszy świeżo pozbawionej ciała, nie podpowie nam, czy odnalazło drogę w zaświatach rozjaśnianych nie wstawiennictwem duchownego, lecz ledowym blaskiem wyświetlacza robota. (źródło)

Bo robotom grającym na pianinie czy skrzypcach już nikt się nawet nie dziwi:

Na świecie jest już ponad 7 miliardów ludzi, a trudno doszukać się gdziekolwiek walorów duchowych i artystycznych. Zatracamy powoli wrażliwość i potrzebę wzniosłych uczuć. Jeśli w porę nie odnajdziemy w sobie tych wartości utracimy je na zawsze, bo jedno jest pewne: zaprogramowane roboty nie pomogą nam odzyskać duszy – nie mają przecież o niej pojęcia.

Zobacz też:

Czego od zapomnienia ocalić się nie da

Jedna odpowiedź do “Nic co ludzkie…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *