poranny spacer po parku

Parę dni temu, przechadzając się rano po parku zastałam widok zupełnie inny niż zwykle. Park spowiła szara mgła, a przez chmury przeświecał księżyc (zdjęcie powyżej). Mgła to kondensacja pary wodnej, a 1 metr sześcienny mgły może zawierać nawet 600 kropelek wody albo kryształków lodu (zależnie od temperatury). Mówiąc prościej mgła to nic innego jak chmura warstwowa, która postanowiła zniżyć się do naszego poziomu. Spacerując otoczona chmurą na myśl cisnął mi się tylko Staff: 

(…)

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze

Na próżno czekały na słońca oblicze…

W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,

W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą…

(…)

Tak… Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.

Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,

Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno…

Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną…

Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą…

Spaliły się dzieci… Jak ludzie w krąg płaczą…

Deszcz Jesienny Leopold Staff

 

Księżyc od zawsze fascynował. Jego wpływ na życie rybaków i ciało człowieka jest niezaprzeczalny (o wilkołakach nawet nie wspomnę). Kiedyś czczono go jako boga, później traktowano jako omen złych lub dobrych wróżb. Dziś, choć można przyjrzeć mu się dokładnie przy pomocy zwykłego teleskopu, nie przestaje rozbudzać ciekawości.

W nocy jego widok jest oczywisty, jak tlen, którego zawsze jest pod dostatkiem. To raczej bezksiężycowe noce jeżą nam włosy na karku. Ale czasem możemy dostrzec go nawet w dzień. Wcześnie rano albo popołudniu zwyczajny pośpiech przerywa jego nieruchoma z pozoru obecność – srebrny intruz, zupełnie jak my, zagubiony w szarej codzienności.

 

Zobacz też:

Tylko kamień zachowa nasze imię

Jedna odpowiedź do “poranny spacer po parku”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *