Rzeczywista wirtualność

Jak długo trzeba wpatrywać się w ekran komórki czy laptopa, żeby zapomnieć o różnicy pomiędzy rzeczywistością, a wirtualnością? Trzy? Pięć godzin dziennie? Codziennie… Z pewnością każdy zna co najmniej kilka osób, które w rozmowie płynnie przechodzą z tematu świata realnego na temat gier czy filmów, nie widząc między nimi różnicy (dobrze wiemy z kim unikać wdawania się w dyskusje :). Opowiadają o magach i rycerzach tak samo, jak o koledze z pracy. Wirtualni bohaterowie są przecież fascynujący, tajemniczy, zapowiadają przygodę, mają niesamowitą siłę i nadprzyrodzone zdolności. Słowem – są idealni, no… może mają jedną drobną wadę: nie istnieją.

Każdy spożywa swoje życie jak befsztyk: na osobnym talerzu, przy osobnym stoliku.

Witold Gombrowicz

Jeśli mowa o zatraceniu się w świecie wirtualnym na myśl przychodzą mi dwa filmy. Pierwszy z nich to komedia romantyczna (sic! to się dzieje naprawdę: polecam Wam rom-kom) pt. Uwaga Violet. Choć film z pozoru wydaje się raczej niskich lotów, w ciepły i zabawny sposób porusza problem, który dotyka coraz więcej osób. Główny bohater, tak bardzo wierzy w świat na ekranie, że bez wahania przenosi go w rzeczywistość. Oczywiście, jak to w filmach bywa, na jego drodze staje ktoś, kto wyciąga go z błędnego koła fascynacji i pokazuje uroki „reala”. W życiu niestety jest to znacznie trudniejsze.

Drugi z filmów, które dotykają tematu, jest znacznie mniej zabawny i próżno w nim szukać ciepłego klimatu komedii romantycznej. Nerve z 2016 roku w spektakularny sposób pokazuje do czego może doprowadzić eskalacja ekscytacji, jaką wywołują gry. Jeden użytkownik napędza drugiego, aż stawki są zbyt wysokie, aby się wycofać. Akcja byłaby bardzo ciekawa, gdyby tylko nie była niebezpiecznie bliska prawdy.

Wszyscy pamiętamy niedawną panikę wywołaną przez Błękitnego Wieloryba, który przypłynął do nas z Rosji. Gra doprowadzała nastolatków do samookaleczeń, tortur i samobójstw. Czasem aż trudno uwierzyć, jak daleko są w stanie posunąć się gracze.

Banał — żyć. Banał — umrzeć. Współczesność wynalazła formę trzecią.

Stanisław Jerzy Lec

Życie nie zawsze jest pełne przygód i atrakcji, nietrudno więc zrozumieć, dlaczego gry przyciągają takie rzesze ludzi. Jednak kiedy zatracamy zdrowy rozsądek i trzeźwą ocenę sytuacji to znak, że niewinna rozrywka nazbyt przemawia do ciemnej strony naszej natury. Mówi się, że kiedy rozum śpi budzą się demony, a co budzi się, kiedy rozum całkowicie pochłania wirtualny świat?

Zobacz też:

Zazdrość – młodsza siostra nienawiści

3 odpowiedzi do “Rzeczywista wirtualność”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *