Znowu nastały święta!

Wszędzie bombki, grube Mikołaje i kolędy. Co rok przeżywamy ten sam scenariusz: najpierw zarzekamy się, że Święta to nic takiego i w tym roku odpuszczamy: skromna Wigilia, drobne, symboliczne prezenty, a kończy się jak zawsze. Nie wiedzieć jak i kiedy dopada nas histeria: bieganie za jedzeniem, którego już i tak za dużo, szukanie na ostatnią chwilę dodatkowych prezentów, bo te przygotowane w listopadzie już się jakoś opatrzyły…

Rodzi się pytanie: po co to wszystko? Dla kogo? Przecież nawał pracy i przygotowań znacznie przewyższa ten mizerny wypoczynek, jaki dają dwa i pół dnia obżarstwa i nic-nierobienia. Czytaj dalej Znowu nastały święta!

Dzień Ojca, dzień Marsjanina

Podobno prawdziwy mężczyzna musi zbudować dom, posadzić drzewo i spłodzić syna. Myślę, że z tym można się uporać w dwa, trzy lata? A co z resztą życia? Dom o który się nie dba podupada i po kilku latach nadaje się do remontu, drzewo niepodlewane uschnie, a syn? Tu się dopiero zaczynają schody. Można pokusić się o stwierdzenie, że dom, drzewo i syn to wierzchołki góry lodowej. A stawanie się mężczyzną to żmudny proces dbania i zabiegania o te trzy symbole męskości.

Wychowanie. Jeżeli dałeś komuś życie, daj mu również instrukcję użytkowania.

Valeriu Butulescu Czytaj dalej Dzień Ojca, dzień Marsjanina

Dzień matki… O Matko!!!

Cokolwiek pomyślę o Dniu Matki, czy o matce jako społecznej instytucji, od razu potykam się o górę patosu. Co można powiedzieć o matce, żeby nie powielać frazesów drukowanych na bombonierkach? Matka Cię kocha bezinteresownie, wszystko przebaczy, wszystko wie, jest domem, rodziną, świętami, dobrą radą, pocieszeniem, obiadem, dzieciństwem, wakacjami… To czemu na co dzień przechodzi się obok niej obojętnie? Dlaczego znajomym na SMS-a odpisuje się od razu, a do mamy oddzwania po trzech dniach? Czytaj dalej Dzień matki… O Matko!!!

Uwięzieni w Wielkanocnej Niedzieli

Zbliża się niedziela niedziel – Wielkanoc. Nie będę zagłębiać się w kwestie religijno-społeczne, które są ostatnio szalenie modne. Przepychanki o rozdzielaniu religii i państwa trwają od lat generując coraz to nowe debaty i manifestacje, a kończąc się na tym samym – ciągłym niezdecydowaniu. Bo Polacy lubią być trochę w ciąży i trochę dziewicą: zapytani o wiarę mówią TAK, ale zapytani czy chcą aborcji, albo pracy w niedzielę, mówią też TAK. I jak tu dojść do konsensusu? Czytaj dalej Uwięzieni w Wielkanocnej Niedzieli