W poszukiwaniu straconego dzieciństwa

 

Staraj się zawsze zachować kawał nieba nad swoim życiem

(…)

<<Las już jest czarny, błękitne jeszcze niebo…>>

Niechaj niebo zawsze zostanie dla ciebie błękitne, młody przyjacielu; i nawet w godzinie, która nadchodzi dla mnie teraz, kiedy las jest już czarny, kiedy noc zapada szybko, pocieszysz się jak ja, patrząc w stronę nieba.

M. Proust W stronę Swanna

W stronę Swanna to pierwsza część cyklu „W poszukiwaniu straconego czasu”. Z pewnością każdy o tych książkach słyszał, a dzięki zapobiegliwości polonistek większość z nas może sobie przypomnieć wałkowany fragment opisu magdalenek – ciasteczek,  które u narratora wywołują słynną falę wspomnień. Ale książka, to więcej niż tylko nagłośniony fragment, a nazywana jest klasyką nie bez powodu. Powieść ta, wydana tuż przed I wojną światową z początku przeszła bez echa. Najprawdopodobniej narody miały wówczas większe zmartwienia, niż poetyckie zagłębianie się w meandry wspomnień autora. Ale kiedy tylko sytuacja na arenie międzynarodowej się ustabilizowała (choć nie na długo), dostrzeżono subtelne piękno twórczości Prousta.

Póki żyjemy w czasach względnego spokoju, może i my powinniśmy poświęcić kilka chwil na refleksje.

Wiele dzieł nawiązuje do czasów dzieciństwa, jako utraconego raju: czasów beztroski i wiecznego lata. I choć nie każde dziecko otrzymuje dar wspaniałego dzieciństwa, to oczy dziecka widzą inaczej niż dorosłego. Patrzą z niezachwianą ufnością i wiarą w dobro, lecz w  miarę dorastania, to spojrzenie gaśnie.Jeśli nie pozwolimy tym wartościom popaść w zapomnienie, pozostanie w naszych oczach przynajmniej iskra dawnego blasku.

W filmie Miłość mojej młodości (2002) bohater również wspomina młodość, która wpłynęła na całe jego życie. Ten spokojny, pełen pięknych widoków film, przenosi nas w niezwykły klimat ulotnych wspomnień i realnych dylematów. Jako ciekawostkę mogę, dodać, że oryginalny tytuł  „Till Human Voices Wake Us” pochodzi z wiersza T. S. Eliota Miłosna pieśń J. Alfreda Prufocka:

(…)

Usłyszałem śpiew syren, gdy nawoływały.

 

Nie sądzę, by dla mnie tak śpiewały.

 

Widziałem, jak mknęły na falach ku morzu,

Czesząc białe włosy nadchodzącym falom,

Gdy wiatr taflę wody wichrzył biało-czarną.

 

Nasze życie w podwodnych salonach przemija,

Spowite przez towarzyszki w rude wodorosty,

Aż ludzki głos, budząc nas, zatopi w głębinach.

 

 

Zobacz też:

Nie taki klasyk straszny…?

2 odpowiedzi do “W poszukiwaniu straconego dzieciństwa”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *