W więzieniu konwenansów

zdjęcie

Żeglarze mawiają, że im morze spokojniejsze, tym mniej można mu ufać. Podobnie jest z ludzką naturą. Jeśli fasada: twarz prezentowana światu, nie podlega nigdy zmianom i nastrojom, z pewnością wnętrze aż kipi od skrywanych emocji i tłumionych namiętności. Aż pewnego dnia tama pęka.

 

Istnieje wiele zabawnych rzeczy na świecie. Wśród nich wyobrażenie białego człowieka, że jest mniej dziki od innych dzikusów.

 

Mark Twain

Kultura i cywilizacja narzuca nam wzorce zachowań i choć współczesność przynosi modę na tolerancję oraz rozluźnienie konwenansów, to wciąż tkwimy w więzieniu społecznych oczekiwań. To, co uchodzi za odpowiednie, warunkuje nasz sposób funkcjonowania w społeczności do tego stopnia, że nierzadko nie uświadamiamy sobie jak duża część naszych naturalnych skłonności wygasła zupełnie, tłumiona przez karcące spojrzenia otoczenia. Nie chodzi tutaj o całkowity powrót do natury, bo ludzie zabijaliby się, okradali i gwałcili na ulicach, odnoszę się raczej do tego, co wykracza poza zakazy regulowane prawem – o szeroko rozumianą etykietę.

Najbardziej znaną w literaturze metaforą rozbieżności pomiędzy naturalnymi pragnieniami, a tłumiącymi je konwenansami jest historia doktora Jekylla i pana Hyde’a. Zamknięcie w sztywnych ramach społecznych bywa nieuświadomione dopóki w życiu nie pojawia się cel warty poświęceń. W tej historii to miłość, która staje się początkiem wewnętrznej walki głównego bohatera.

Tym którzy nie są fanami gotyckich romansów polecam film Mary Reilly, który choć osadzony w XIX wieku nie traci na aktualności. A fenomenalne aktorstwo głównych aktorów pozwala utożsamić się z bohaterami, których życie daleko odbiega od naszej codzienności.

Pokusom powinno się ulegać. Nigdy nie wiadomo, czy kiedyś znowu przyjdą.

Oscar Wilde

Pokazanie światu prawdziwej twarzy wymaga wielkiej odwagi, bo o wiele łatwiej jest krytykować, niż samemu wyjść przed szereg i publicznie przyznać się do swoich poglądów. Publicznie to znaczy osobiście, jawnie jak gdyby Internet ze swoją wygodną anonimowością, nigdy się nie zdarzył. Choć obecnie indywidualność to jedno z najmodniejszych słów, wciąż na ulicach nie widać żadnych oznak spontaniczności: głośnego śmiechu, wybuchu emocji, kolorowego stroju. Nawykliśmy do oglądania indywidualności w filmach i serialach, a zapominamy, że z odrobiną wysiłku, jaki wymaga przyjrzenie się samemu sobie, jest ona w zasięgu ręki każdego z nas – ta mała, codzienna porcja wolności.

Zobacz też:

Wszędzie dobrze, ale najlepiej za granicą

Jedna odpowiedź do “W więzieniu konwenansów”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *