Wszędzie dobrze, ale najlepiej za granicą

Zachód wciąż wielu Polakom jawi się jako coś wielkiego i lepszego na wszystkich płaszczyznach życia, niż stara, nudna Polska. Trudno się dziwić, bo przeciętnemu człowiekowi tylko praca na emigracji, daje możliwość odbicia się od finansowego dna.

 

Są wielkie słowa tak puste, że można w nich więzić narody.

 

Stanisław Jerzy Lec

Do tych słów zdecydowanie zalicza się „zagranica”, choć kojarzone głównie z minionym ustrojem, przetrwało do dziś, w nieco zawoalowanej postaci. Bo teraz praca za granicą to niemal obowiązkowy przerywnik życia każdego młodego człowieka, który chciałby cokolwiek osiągnąć. Nie zagłębiając się w zawiłości przemysłu i gospodarki, można bez wahania powiedzieć, że w naszym kraju życie toczy się od 10 do 10, a oszczędności i inwestycje pozostają dla większości w sferze marzeń.

Już sama perspektywa zarabiania w funtach albo euro jest niezwykle kusząca, bo przelicznik waluty wciąż bezlitośnie przypomina nam, jak dużo reform nasz kraj musi przejść, aby móc zaoferować swoim obywatelom coś więcej niż przeżycie do następnej wypłaty.

 

W ojczyźnie ma się przeszłość i przyszłość. W obczyźnie tylko teraźniejszość.

 

Ludwik Hirszfeld

I w tym cały problem, bo na zachodzie stopa życiowa jest wyższa, lepsze warunki pracy, języka można się poduczyć i w ogóle same plusy, gdyby nie fakt, że na obczyźnie zawsze jest się obcym, a to niewielu ludziom odpowiada. Poczucie przynależności i łączności z ludźmi jest nie tyle luksusem, jak określają to emigrujący, ile potrzebą, co potwierdzają wracający z emigracji. I choć w całej Europie oraz w kilku szczególnych miejscach na świecie ośrodki Polonii są tak wielki, że emigrujący nie czują się zupełnie wyobcowani, to jednak niezależnie, czy targają nami romantyczne uczucia, czy nie – Ojczyznę ma się tylko jedną.

Pojechać, zarobić i wrócić. To panujące przekonanie zdaje się być satysfakcjonującym kompromisem, pomiędzy opuszczeniem kraju, a co tu dużo mówić – biedą. Wracającym pozostaje kilka tysięcy na koncie i niemiłe uczucie, że u nas pracy się nie ceni, a sam pracownik niewiele jest wart. Umiarkowanie pocieszająca jest fala emigrantów ze Wschodu, która to w nas widzi Zachód, przez wielkie „Z”.

Być może kiedyś wpływy państw wyrównają się i wszędzie będzie żyło się na podobnym statusie. Jednak zanim nastaną czasy takiej utopii pozostaje nam szukać swojego miejsca w nadziei, że któregoś dnia dotrzemy do wymarzonego celu.

Zobacz też:

17 lat po atakach World Trade Center – a my wciąż się boimy

Jedna odpowiedź do “Wszędzie dobrze, ale najlepiej za granicą”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *